Technologia

Technologia

Dobra pszczoła z Dobrej

Linia pszczół rasy kraińskiej (Apis mellifera carnica) nazywana dzisiaj „Dobrą” żyła w naszych górach od niepamiętnych czasów. Właśnie tu w Karpatach przebiegała północna granica jej występowania i miejsce zetknięcia z pszczołą rasy środkowoeuropejskiej (Apis mellifera mellifera). Te dwie rasy występowały równolegle, ale się nie mieszały ze sobą z uwagi na duże różnice genetyczne.

Pszczoła środkowoeuropejska odznaczała się dużą agresywnością i rojliwością i z tego względu z czasem, już w XX wieku została wyeliminowana z hodowli. Linia Dobrej przetrwała w nielicznych pasiekach w powiecie limanowskim, jako populacja w drodze naturalnej selekcji doskonale dostosowana do lokalnych warunków. Odznaczała się ona bardzo istotnymi dla tego środowiska przyrodniczego cechami, jak dobre zimowanie, odporność na choroby, oraz tolerancja na pozostawiony w zapasach zimowych miód spadziowy występujący tutaj bardzo często. Była też znacznie łagodniejsza od „czarnej pszczoły leśnej” jak określano pszczołę środkowoeuropejską.

Pszczoła ta ponadto radziła sobie sama, nawet, jeśli ówczesnym pszczelarzom brakowało czasu i umiejętności pszczelarskich dla ich prawidłowej obsługi. Jak wiemy dziś powyższe cechy wynikają m. in. z silnie wykształconego tzw. instynktu higienicznego, oraz wczesnego przerywania czerwienia jesienią i późnego rozpoczynania czerwienia wiosną? Ponadto dawała dużo miodu, nie roiła się i nie była płochliwa, co ułatwiało obsługę.

Te zalety docenił w okresie międzywojennym pszczelarz Jan Czech z Dobrej, który po raz pierwszy prowadził jej selekcję we własnej pasiece. Natomiast już po wojnie znani polscy hodowcy: prof. A. Demianowicz i A. Chwałkowski ustalili tzw. wzorzec hodowlany dla tej linii.

Linia ta przetrwała na tym terenie dzięki determinacji części pszczelarzy, którzy powstrzymywali się przed sprowadzaniem nowych ras i linii pszczół tak powszechnym w latach 70-tych i 80-tych w Polsce. Wielkie zasługi dla przetrwania i doskonalenia linii Dobra oddał Pan Jerzy Smoter z Tymbarku, który zebrał materiał hodowlany z kilku pasiek i przeniósł go do swojej pasieki poddając go następnie długoletniej selekcji i obserwacji. Wszedł on we współpracę z naukowcami i hodowcami, a także z Krajowym Centrum Hodowli Zwierząt i rozpoczął pracę nad hodowlą zachowawczą linii Dobra.

Prace te kontynuuje do dziś, ale materiał linii Dobrej obecnie doskonalony jest głównie w pasiece hodowlanej „Sądeckiego Bartnika” w Stróżach i w pasiece Pawła Jeża w Limanowej. Matki tej linii rozprowadzane są corocznie w coraz większej ilości w pasiekach w okolicach Dobrej i Tymbarku. Eliminuje się tym sposobem inne linie. Stan ilościowy rodzin z matkami linii Dobra z roku na rok utrzymuje się na tym samym poziomie, co oznacza zimowanie bez strat. Potwierdza to wartość użytkową tej linii i jej przydatność hodowlaną w trudnych warunkach górskich oraz przy wykorzystywaniu pożytków spadziowych.

Obecnie hodowlane stado wiodące pszczoły Dobrej w „Sądeckim Bartniku” liczy 102 rodziny, a prawie 300 rodzin znajduje się w 5 stadach współpracujących na terenie pow. limanowskiego.

W ostatnim czasie z inicjatywy pszczelarzy od lat związanych z ochroną pszczoły linii Dobra: Jerzego Smotra, Jerzego Żwirskiego i Tadeusza Leśniaka powstała idea zorganizowania rejonu hodowli zachowawczej dla pszczoły rasy kraińskiej, linii Dobra. Teren tego zamkniętego rejonu obejmowałby miejscowości Dobra, Tymbark, Podłopień i Jurków otoczone wzniesieniami Beskidu Wyspowego dającymi konieczną izolację przestrzenną.

W dniu 17.09. br. w UG w Dobrej odbyło się spotkanie inicjatorów tego pomysłu z hodowcami, przedstawicielami nauki, KCHZ, przedstawicielami związków pszczelarskich oraz władzami samorządowymi wspierającymi mocno projekt. Spotkanie miało na celu przedyskutowanie projektu oraz ustaleniu koniecznych działań w celu powstania Rejonu Hodowli Zachowawczej Pszczoły Linii Dobra.

Profesjonalnie przygotowane przez organizatorów materiały, w tym wniosek o zorganizowanie rejonu i program ochrony zasobów genetycznych linii Dobra pozwala mieć nadzieję, że pomysł grupy entuzjastów znajdzie swoje pozytywne zakończenie. Byłoby to z pewnością bardzo korzystne dla hodowli pszczół w Polsce.

Jan Ślósarz