Technologia

Technologia

Dyrektywa azotanowa w Małopolsce

Jednym z ważniejszych aktów prawnych dotyczących ochrony wód jest tak zwana dyrektywa azotanowa. Od chwili wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej jej wymagania zaczęły obowiązywać również Polskę. Wdrażające dyrektywę Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej zobowiązane były do przeprowadzenia analizy stanu wód i wyznaczenia obszarów szczególnie narażony na zanieczyszczenia związkami azotu. Wyznaczenie takiego obszaru pociągało za sobą konieczność opracowaniu programu działania mającego pomóc ograniczyć zanieczyszczenia związkami azotu pochodzącymi także ze źródeł rolniczych. Programy działań w zakresie rolnictwa obejmowały zasadniczo wdrażanie zasad znanych z dobrej praktyki rolniczej (odpowiednie przechowywanie i stosowanie nawozów, bilansowanie dawek) stanowiły jednak kolejne obostrzenie jakiemu sprostać musieli rolnicy, których gospodarstwa znajdowały się w obszarach szczególnie narażonych.

Pojawił się również kolejny kłopot: jeżeli w programach działań pojawiły się wymogi za które rolnicy mogliby uzyskiwać dopłaty w ramach programów rolnośrodowiskowych dostęp do tych dopłat zostawał zablokowany. Wynika to z faktu, że jeżeli coś wynika z prawa lokalnego nie może być dotowane przez UE. Tak więc rolnicy, którzy chcieli skorzystać z pakietu rolnictwo zrównoważone mogli być pokrzywdzeni.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie nie wyznaczył w pierwszym okresie żadnego obszaru na terenie województwa małopolskiego. Brak takiej potrzeby świadczy o zadowalającym stanie środowiska. Dane z długoletniego monitoringu nie wykazały problemów z zanieczyszczeniem związkami azotu o natężeniu wymagającym ustanowienia obszaru szczególnie narażonego. Jednak z końcem 2007 roku mija termin weryfikacji listy obszarów szczególnie narażonych i ewentualnego ustanowienia nowych. W związku z tym RZGW w Krakowie przeprowadził analizę stanu wód również pod kątem azotu pochodzącego ze źródeł rolniczych. Stwierdzono, że w porównaniu z rokiem 2001 wielkość obciążenia azotem uległa zmniejszeniu nawet do kilkudziesięciu procent stanu początkowego, wyjątkiem jest tu powiat proszowicki w którym nastąpił nieznaczny wzrost. Nastąpiło zmniejszenie powierzchni użytków rolnych a przybyło łąk i pastwisk. Wszystko to przełożyło się na niewielkie zanieczyszczenie wód związkami azotu. Nie mamy rzek w których stężenie azotanów w wodzie przekracza alarmowy dla dyrektywy azotanowej poziom 40 mg/dm3. Wysokie stężenia biogenów stwierdzono wyłącznie w obszarach zlewni Szreniawy i Ścieklca co wymaga dalszych badań. Również stężenia azotu w zbiornikach retencyjnych znajduje się w normie, co powinno ucieszyć wszystkich pijących wodę z ujęć.

Zdarzające się incydentalnie skażenia punktowe nie wynikają z wysokich dawek nawozów ale z problemów z infrastrukturą (nieszczelne zbiorniki, płyty czy brak urządzeń do przechowywania nawozów). Właśnie na rozwiązaniu tego problemu powinniśmy się skupić w najbliższej przyszłości. Mimo, że obecne przepisy nie wymagają wprost posiadania płyty obornikowej jest to najlepszy sposób na uniknięcie skażenia środowiska.

Według niezależnych ekspertów nie istnieje potrzeba wyznaczania na terenie Małopolski obszarów szczególnie narażonych na zanieczyszczenia azotem, choć na takie działania nalega Komisja Europejska. Unikniemy w ten sposób konieczności wprowadzania kolejnych, kłopotliwych dla rolników przepisów.

 

Wojciech Ślósarz